Empatia pomaga kreować optymalne rozwiązania

Słyszeliście może o inżynierze, Doug’u Dietz’ie, projektancie sprzętu medycznego? Doug będąc pewnego dnia w szpitalu zaobserwował reakcję dziewczynki, której płacz i przerażenie uniemożliwiało lekarzom przeprowadzenie badania z udziałem rezonansu magnetycznego. Kiedy zaczął zgłębiać temat okazało się, że aż 80% dzieci w tym szpitalu ma podawane środki uspokajające przed badaniem rezonansem.  Po tym doświadczeniu, w wywiadzie dla  „Smashing Boxes” przyznał:

„Byłem dość krótkowzroczny, skupiając się na projekcie produktu. Myśląc o odbiorcach, koncentrowałem się na ekipie technicznej, która rzeczywiście wchodziła w interakcje ze sprzętem, który projektowałem. Sądziłem, że to użytkownicy, ponieważ to właśnie oni dotykają i używają sprzętu. Pominąłem to, w jaki sposób mój projekt wpływa na rodziny i dzieci.”

Doug postanowił „usprawnić” swój sprzęt. Rozmawiał z lekarzami, rodzicami dzieci, chciał lepiej zrozumieć potrzeby małych pacjentów. Szukając inspiracji natknął się na metodę Design Thinking, która stawia empatię na pierwszym miejscu w projektowaniu rozwiązań dla klienta. Działając w myśl tej metody Doug i jego współpracownicy wpadli na pomysł, by badanie rezonansem magnetycznym stało się dla badanych dzieci częścią większego, bajkowego doświadczenia.  Postanowiono, by stresujące doświadczenie stało się dla dzieci czymś w rodzaju przygody. Nieco przytłaczające maszyny zostały pomalowane i oklejone specjalnymi naklejkami, podobnie stało się z całymi pomieszczeniami. Wszystko miało przypominać statek piracki, otwór komory rezonansu stał się kołem kapitana. Samo badanie było częścią większego scenariusza, którego część rodzice i dzieci dostawali w przeddzień badania. Wchodząc do gabinetu dziecko słyszało już odgłosy fal i krzyki piratów.  Personel wprowadzał ich w dalszą część historii do odkrycia skarbu piratów. Na koniec proszono, aby dzieci schowały się w środku koła i poleżały tam nieruchomo. Tylko nieruchome dzieci były bowiem niewidzialne dla piratów.

W innym prototypie, scenariusz ze statkiem pirackim zastąpiono scenariuszem podróży w statku kosmicznym, a w jeszcze innym badanie stało się częścią podróży po rafie koralowej. Wraz z wprowadzaniem nowych rozwiązań liczba pacjentów wymagających podania środków uspokajających spadła z 80% do. Doug i jego ekipa za największe swoje osiągnięcie uznali jednak sytuację, kiedy mała dziewczynka po zabiegu podeszła do mamy i poprosiła: „Mamo, czy możemy tu wrócić jutro?”

Porozumienie bez przemocy zacznij od siebie

Czym jest NVC

Koncepcja porozumienia, opartego na empatii, tzw NVC (nonviolent communication) zyskuje ostatnio na popularności. Coraz częściej słyszę o stosowaniu jej elementów w przedszkolach i szkołach. Także w biznesie, gdzie jest dziś szczególnie potrzebna, znajduje swoje zastosowanie. Niezwykle mnie to cieszy. W moim odczuciu w naszej przestrzeni społecznej nieodzowna jest „platforma”, która będzie nam ułatwiać budowanie porozumienia.

NVC to idea komunikacji stworzona w latach 60tych ubiegłego stulecia przez amerykańskiego psychologa, mediatora i nauczyciela Marshalla Rosenberga. Marshall w latach młodości sam doświadczył działań przemocowych na tle rasowym. Do dziś w sieci dostępne są nagrania, w których Marshall występuje z dwiema maskotkami: żyrafy i szakala tłumacząc podstawowe założenia empatycznej komunikacji.

Pewnie łatwo się domyślić, że język żyrafy to ten, którym warto się porozumiewać, a język szakala-taki, którego warto unikać. Jeśli mielibyście zapamiętać jedną rzecz dotyczącą języka żyrafy i szakala- zapamiętajcie, że jesteśmy tylko ludźmi, mającymi mocne strony lecz także słabości. Zostaliśmy ukształtowani przez nasze geny, wychowanie i życiowe doświadczenia. I naturalną kwestią jest, że komunikując się z innymi, w różnych sytuacjach, używamy i języka szakala i języka żyrafy. Nawet eksperci od NVC tak mają, serio! 🙂 Chodzi przede wszystkim o to, żeby „przyłapywać się” na stosowaniu jednego i drugiego języka. A w dalszej kolejności pracować nad tym, „by było w nas coraz więcej żyrafy”.

Praktyka czyni mistrza

Z każdą bardziej złożoną umiejętnością jest jak z nauką jeżdżenia autem. Kiedy wsiadamy do niego po raz pierwszy może nas przytłoczyć ogrom tematów, na które trzeba zwracać uwagę. Znaki na drodze, piesi, inne samochody, lusterka, kierownica, deska rozdzielcza z prędkościomierzem i kontrolkami, dźwignia zmiany biegów, kierunkowskazy i wiele innych. Pamiętacie swój pierwszy raz? Ja pamiętam doskonale. Pamiętam też, że wraz z praktyką powoli oswajałam każdy z tych elementów. Podobnie jest z NVC- trzeba nieustannie ćwiczyć.

Według filozofii wschodnich nasz rozwój należy rozpatrywać w trzech kategoriach :

  • Moja relacja ze sobą
  • Moja relacja z drugą osobą
  • Ja w grupie/ zespole/ rodzinie/ społeczeństwie.

Od czego zacząć

Jeśli zapytacie zatem od czego zacząć naukę NVC – odpowiem- od punktu: moja relacja ze sobą. Patrząc w kategoriach rozwoju inteligencji emocjonalnej- powiedzielibyśmy- od najważniejszego jej elementu, jakim jest samoświadomość. Czyli znajomość siebie, swoich zachowań i typowych reakcji. Od czego konkretnie zacząć?

Pierwszy krok to obserwacja swoich myśli w związku z daną sytuacją. Przyglądanie się temu, jakie są i czy nas wspierają. Czy są to myśli w stylu „dam radę” albo „miałem nawet trudniejszą sytuację w przeszłości, poradzę sobie i tym razem” czy może „jestem beznadziejna” lub „bo oni zawsze coś zawalą” albo „wtopiłam, jak zwykle ja”. Już samo zauważanie tych myśli to bardzo dużo. 

Drugi krok to obserwacja emocji i uczuć w związku z konkretnym wydarzeniem czy też pojawiającymi się myślami. Jeśli mamy dużą trudność z rozpoznawaniem emocji możemy obserwować reakcje w ciele- może czujemy jakieś kłucie w żołądku, napięcie w szczęce albo uścisk w karku. Nazywanie emocji i uczuć najczęściej nie przychodzi nam łatwo. Według amerykańskiej psycholożki Brene Brown, przeciętny Amerykanin jest w stanie nazwać 3 emocje: szczęśliwy, zły i smutny. Polskich badań nie znam, może u nas podobne badania wypadłyby odrobinkę lepiej. Według najnowszych badań stanów emocjonalnych mamy 27, a samych nazw emocji sporo więcej, w języku angielskim na przykład- jest ich ponad 80. No i to co najważniejsze i zdaje się najtrudniejsze:

Krok trzeci: akceptowanie naszych emocji i uczuć. Jesteśmy ludźmi, emocje to nasza fizjologia a nasz mózg skonstruowany jest tak a nie inaczej. To, że odczuwamy emocje to bardzo naturalna sprawa. A nazwanie ich i zaakceptowanie ma ogromną moc- pozwala nam zamknąć dany temat i iść dalej, do kolejnych życiowych sytuacji, zadań, wyzwań i celów.

I dopiero wówczas jak poprzyglądamy się sobie, swoim reakcjom na konkretne sytuacje, myślom i emocjom możemy pójść dalej- do relacji z drugą osobą. Ale o tym…przy kolejnej okazji. 🙂

Nieco odważniej o przyczynach wypalenia i depresji

Pracując z różnymi osobami na szkoleniach zauważyłam, że brakuje nam często odwagi w wyrażaniu tego, co myślimy. Ha, mi samej często brakuje. Dlatego postanowiłam napisać nieco odważniej o przyczynach wypalenia i depresji.

Tony Schwartz w swojej książce „Taka praca nie ma sensu” pisząc o budowaniu dobrostanu wymienia 4 obszary naszego życia, w których powinniśmy o siebie zadbać:

  • sfera fizyczna- rozumiana jako zadbanie o ciało, sen, odżywanie, ruch itp
  • sfera umysłowa- nasza zdolność do myślenia, umiejętność koncentracji
  • sfera emocjonalna – radzenie sobie z emocjami i stresem
  • sfera duchowa- bazowanie na wartościach i poczuciu sensu, na czymś większym stojącym za naszymi działaniami.

Zauważyłam też, że przedstawiając temat na szkoleniach punkt ostatni albo pomijam bo to taka intymna sfera albo zahaczam o wartości. Czasem jak grupa jest zaawansowana- rozmawiamy o tzw spiritus movens- większej motywacji stojącej za naszymi działaniami.

Ostatnio przyszła do mnie refleksja, że my jako społeczeństwo zachodu, duchowości już nie chcemy, bo przecież mamy już prawie wszystko więc po co nam ta duchowość. A to poważny błąd – w którym moim zdaniem należy upatrywać tak dużego odsetka zachorowań na depresję i wypalenie zawodowe. W roku pandemicznym 2020 Nationale Nederlanden przeprowadziło w Polsce badania, z których wynika, że 70% miało objawy wypalenia. Pracując z ludźmi na co dzień obserwuję, że dziś nie jest dużo lepiej.

Część z nas – ok 16% Polaków ćwiczy jogę, część też medytuje i w ten sposób chce zadbać o swój dobrostan. Jako katolicy deklarujemy się w 70%, praktykuje 30% osób. A co z resztą? W Warszawie obserwujemy ostatnio sporą popularność kościołów protestanckich. Całkiem dużym zainteresowaniem cieszy się buddyzm. Mamy też niestety trochę sekt wokół.

A jak jest u Ciebie? Masz temat duchowości zagospodarowany czy może jesteś w ciemnej dziurze? Byłam tam trochę i wiem jak jest. Zostawiam Cię dziś z tym pytaniem…

Jak pielęgnować nadzieję i zmniejszać lęk…

Żyjemy w erze lęku. Zmienność i niepewność otaczającej nas rzeczywistości sprawia, że możemy odczuwać nasilony lęk.  

Według badaczy pewne cechy osobowościowe takie jak perfekcjonizm, silna potrzeba kontroli czy niska samoocena mogą predysponować nas do lękowości.

To co zmniejsza poziom odczuwanego lęku to pielęgnowanie w sobie uczucia nadziei. ❤

Jak to robić?

☘️ akceptować to, na co nie mamy wpływu

☘️ wspierać się optymistycznymi myślami i afirmacjami

☘️ wierzyć w siebie i swoje umiejętności

☘️ koncentrować się na tym co dzieje się tu i teraz

☘️ znajdować małe radości w codziennym życiu

Życzę Wam dużo nadziei na te czasy !

WOOP- świetny sposób na realizację celów

Odkryłam ostatnio bardzo ciekawą i jak mówią badania- skuteczną metodę realizacji celów- WOOP. 🙂 Jej autorką jest Gabrielle Oettingen z New York University. Ta potwierdzona naukowo metoda jest bardzo przydatna w kształtowaniu nowych nawyków, stawianiu sobie celów i realizowaniu marzeń. Pomaga też eliminować te cele, które tak naprawdę nasze nie są, a z jakiegoś powodu zaprzątają nasz umysł.

Na czym polega WOOP? To akronim od angielskich słów:

?Wish- zastanów się czego teraz potrzebujesz, jakie jest Twoje życzenie/ Twój cel
?Outcome- wyobraź sobie jaki będzie rezultat, jak to będzie kiedy zrealizujesz ten cel
?Obstacle- namierz przeszkody, które stoją na drodze do realizacji Twojego życzenia
?Plan- pomyśl co konkretnie zrobisz jak pojawi się przeszkoda

Gabrielle poleca, żeby oderwać się od codziennych zajęć na 5 minut i zrobić sobie „WOOP”. ? Twierdzi, że ta metoda jest sprawdzona, zbadana, przećwiczona i że naprawdę działa. Wydała też książkę o tym samym tytule, w której szerzej opisuje metodę. Gorąco polecam !

Jak radzić sobie z natłokiem zadań

Jesteśmy zapracowani i przeciążeni. Codziennie dociera do nas około 100 tysięcy słów. W ciągu miesiąca dostajemy tyle informacji, ile nasi dziadkowie w ciągu całego życia! Trudno nam odnaleźć się w tym gąszczu. Dodatkowo rzeczywistość wokół nas nieustannie się zmienia. Niełatwo jest podejmować decyzje, wykonywać swoje zadania. Świat VUCA (Volatility-zmienność, Uncertainty-niepewność, Complexity-złożoność, Ambiguity-wieloznaczność) dosięga nas niemal na każdym kroku.

Oto kilka wskazówek jak radzić sobie z natłokiem pracy:

  • Regeneruj swoją energię, rób przerwy, wysypiaj się!
  • Proś o pomoc, nie wszystko trzeba robić samemu.
  • Perfekcjonizm to kiepski doradca, zrobione jest lepsze od doskonałego.
  • Multizadaniowość to mit, robienie kilku rzeczy na raz się nie sprawdza.
  • Eksperymentuj, trudno cały czas robić to samo i oczekiwać innych rezultatów.

Powodzenia !

Dobrostan czyli 7 sposobów na zadbanie o siebie

Co to takiego ten dobrostan? 🙂 Jak to pięknie i prosto ujmuje jedna z wellbingowych blogerek to- ” osiędbanie”. Chodzi przede wszystkim o zachowywanie balansu, równowagi między poszczególnymi obszarami w naszym życiu-praca/dom, emocje/ umysł / ciało/ duchowość.

Co może nam pomóc w dbaniu o nasz dobrostan? Niby wszystkie sposoby wymienione poniżej są dość oczywiste, jednak czy pamiętamy o nich na co dzień? ?

1. RÓB REGULARNE PRZERWY W PRACY, chociaż 5 minut co 1,5 godziny, tyle nieprzerwanie nasz mózg jest w stanie efektywnie pracować.


2. PAMIĘTAJ O POSIŁKACH, nie zaczynaj dnia bez śniadania, to najważniejszy posiłek.


3. ZADBAJ O KRĘGOSŁUP, nie wykonuj gwałtownych ruchów i nie przeciążaj kręgosłupa, wykonywanie ćwiczeń, podnoszony blat biurka lub siedzenie na piłce podczas pracy mogą tu bardzo pomóc.


4. OKIEŁZNAJ STRES, dostarczany w umiarkowanych ilościach działa mobilizująco, permanentny może być przyczyną chorób. Korzystaj z technik relaksacyjnych – oddech, medytacja, mindfullness.

5. DBAJ O WYRAŻANIE SIEBIE I O SWOJE POTRZEBY, bądź asertywny/a, stosuj postawę- ja jestem ok i ty jesteś ok. Masz prawo odmówić, masz prawo mieć inne zdanie lub poglądy.


6. NAWADNIAJ SIĘ, 2 litry wody dziennie to minimum, dobrze jest dodać listek mięty, kawałek pomarańczy, cytryny, truskawki itp, to co lubisz.


7. NO I UŚMIECHNIJ SIĘ, uśmiech i dobry humor pomogły już rozładować niejedną trudną sytuację

Jak mówić o emocjach?

Rozmowa rozwiązuje szereg problemów, a mówienie o emocjach do najłatwiejszych nie należy, jednak warto. Warto rozmawiać, wyrażać to, co się czuje i zrzucać z siebie balast. Warto informować innych jaki wpływ ma na nas określone działanie/zachowanie/wypowiedź. Skąd mają się o tym dowiedzieć, jeśli nie od nas. ? Jest to istotne w szczególności w tych sytuacjach, gdzie zależy nam na relacji. A nawet jeśli nie zależy – to wyrażenie siebie też przynosi ulgę. Zwłaszcza tym emocjonalnym i wrażliwym, choć wymaga trochę odwagi. ?

Kilka wskazówek ode mnie- jak to robić:?

1. NA SPOKOJNIE- poczekaj aż kurz trochę opadnie, zwłaszcza jak czujesz, że to duży kaliber emocji. Im większe natężenie emocji tym mniej racjonalnego myślenia, a to nie sprzyja porozumieniu.

2. MÓW O KONKRETACH, najbardziej obiektywnie jak tylko jesteś w stanie. Najlepsze jest tzw „oko kamery”, spojrzenie z zewnątrz. Unikaj generalizacji typu: zawsze, nigdy, wszyscy. Idealnie, żeby wypowiedź była jak najmniej zabarwiona emocjonalnie.

3. WYRAŻAJ EMOCJE ZE SWOJEJ PERSPEKTYWY- np. czuję złość, jest mi smutno, czuję poirytowanie. Unikaj wypowiedzi typu „wkurzasz mnie” czy „przez Ciebie jest mi smutno.”

4. OPOWIEDZ O SWOICH POTRZEBACH- np. potrzebuję bezpieczeństwa albo wsparcia

5. PRZEDSTAW SWOJĄ PROŚBĘ, zakładając jednocześnie, że druga strona może ją spełnić, lecz nie jest do tego zobligowana.

Im więcej będziemy ćwiczyć mówienie o emocjach, tym lepiej będzie nam wychodzić, a nasze życie będzie spokojniejsze, bardziej harmonijne i szczęśliwe.❤

Jak znaleźć pracę w niepewnych czasach?

#1 Dostosuj się do aktualnej sytuacji (przyda się obecność w mediach społecznościowych, profil na LinkedIn, a może nawet zmiana zawodu).

#2 Zadbaj o swój wizerunek (profesjonalne CV to podstawa i cały czas nie jest jeszcze przeżytkiem, bądź uważny na to co umieszczasz w sieci-rekruterzy mają często mentalność detektywa ?).

#3 Postaw sobie konkretny, realny, osadzony w czasie cel i działaj z determinacją.

#4 Eksperymentuj z różnymi sposobami dotarcia do pracodawców (wysyłanie aplikacji na ogłoszenia o pracę może nie wystarczyć).

#5 Bądź przekonany, że to praca wprost dla Ciebie (jeśli nie będziesz mieć tej pewności, nie przekonasz pracodawcy, że to właśnie Ciebie szuka).

#6 Szukaj pracy w zgodzie ze sobą i swoimi wartościami.

#7 Myśl pozytywnie.??

POWODZENIA !❤

Dobra relacja ze sobą

Podstawą dobrych relacji z innymi jest dobra relacja z samym sobą. ❤ Budowanie tej relacji to zadanie na całe życie. W jaki sposób je realizować?

#1 Zaakceptuj siebie taką jaką jesteś/ takim jakim jesteś, ze swoimi mocnymi i słabszymi stronami. Ludzie idealni nie istnieją.

#2 Wybacz sobie. Tylko ten, kto nic nie robi, nie popełnia błędów. Błądzenie to rzecz ludzka.

#3 Stawiaj granice. Działaj w zgodzie ze swoimi wartościami, nie zmuszaj siebie do niczego. Niech twoje potrzeby będą na pierwszym miejscu.

#4 Dbaj o siebie, o swoje zdrowie fizyczne i psychiczne. Zadbaj o równowagę w swoim życiu.

#5 Proś o pomoc, trudno jest być ekspertem od wszystkiego.

#6 Mów i myśl o sobie dobrze. Słowa i myśli mają ogromną moc.

#7 Wspieraj siebie. Bądź dla siebie wyrozumiała/ wyrozumiały i łagodna/ łagodny.

Żeby dawać innym: czas, życzliwość, wsparcie, w pierwszej kolejności trzeba dać to wszystko sobie. Z pustego i Salomon nie naleje…